środa, 6 maja 2015

True Love - Sophie

True Love - Sophie: Pod moimi rozdziałami nie ma w ogole komentarzy. Pisze opowiadania, ale chyba nikomu sie nie podobają. Wiec nie ma sensu pisać nic skoro nik...

wtorek, 5 maja 2015

Informacja

Pod moimi rozdziałami nie ma w ogole komentarzy. Pisze opowiadania, ale chyba nikomu sie nie podobają. Wiec nie ma sensu pisać nic skoro nikt nie komentuje. Może ja po prostu zle pisze. Nie wiem. Napiszcie mi w kom co sądzicie o moich rozdziałach. Chyba, że nikt nie czyta, bo na to wygląda. Na razie blog wygląda tak, ale musze jeszcze rozpracować kilka rzeczy ;) No wiec chodzi mi o to, że nie bede dodawać ŻADNYCH rozdziałow do poki nie pojawi sie jakiś kom. Może ktoś czyta, ale nie pisze kom. Nwm ;cc Bede dodawała od czasu do czasu jakiegoś OS'a. Teraz zaczełam pisać coś tam ;)) Mam nadzieje, że chcociaż ktoś to przeczyta i doda komentarz :) Wiec nie dodaje rozdziałow chociaż wiem, że dopiero napisałam 3 rozdziały to może kom jeszcze nie bedzie, ale mam tego bloga od prawie miesiąca. No nie wiem jak to bedzie, ale zdradze wam, że  jak miniemy rodział 20 pojawią sie fajni ' goście ' o ktorych jest bardzo dużo opowiadań i blogow ;)) To na tyle, licze na was ;* :)
Dziekuje :)

poniedziałek, 4 maja 2015

One Shot - Cz. 1

Jestem szcześliwą meżatką od ponad 2 lat. Mam cudownego meża. Stoje przed lustrem i poprawiam moją czerwoną sukienke pod kolana, ktora pasuje do mojego naszyjnika z czarnych kamieni i czarnych szpilek od Prady. Ostatni raz poprawiłam sie i zeszłam na doł. Tam czekał już moj mąż ubrany w garnitur.

- Wyglądasz pieknie! - powiedział Rob, ktory zmierzył mnie wzrokiem i uśmiechną sie szczerze.
- Ty też wyglądasz niczego sobie - podeszłam do chłopaka i musnełam delikatnie jego usta. - Idziemy? - zapytałam kierując sie do wyjścia.
- Jasne. Pozwol, że ubiore ci płaszcz - zdją z wieszaka moj czarny płaszc i włożył go na mnie. Już po chwili byliśmy w naszym srebnym Audi i ruszyliśmy w strone restauracji. Po 15 minutach dojechaliśmy na miejsce. Weszliśmy do środka i zajeliśmy nasze miejsca. Naturalnie wcześniej Rob zdją moj płaszcz i odsuną krzesełko od stołu. Usiedliśmy i zaczeliśmy czytać menu. Ja wybrałam kotleta z sałatką z pomidora i sałaty a Rob kurczaka w sosie i sałatką a do tego białe wino. Rob rownież zamowił wino, bo odwiezie nas szofer. Siedzieliśmy w ciszy i jedliśmy zamowione dania.
- Smakuje ci? - zapytał nagle mnie moj mąż, ktory napił sie łyka wina.
- Tak jest pyszne - odpowiedziałam rownież biorąc łyka wina. - Nawet nie wiesz jak cie kocham - powiedziałam patrząc mu prosto w oczy.
- Ja ciebie też. Czy jak wrocimy do domu moge na coś liczyć? - podniosł brwi i zapytał mnie chytrze.
- Zależy na co - ja rownież uśmiechnełam sie chytrze. Przerwał nam kelner, ktory podszedł do nas.
- Przepraszam, może podać coś jeszcze? - zapytał nas młody kelner, ktory był wpatrzony we mnie.
- Nic nie chcemy, prawda kochanie? - Rob chycił mnie za reke i gdyby jego wzrok mogł zabijać, kelner już by nie żył.
- Nie, ja nic nie chce - uśmiechnełam sie delikatnie w strone przystojnego szatyna, ktory nadal trzymał moją dłoń.
- W sumie moge poprosić jeszcze jedną dolewke wina - skierował sie moj mąż w strone kelnera.
- Jak sobie pan życzy - kelner posłał miły uśmiech w strone mojego meża i nalał mu jeszce wina.
- To bedzie już wszystko, dziekuje - podziekował szatyn. Kelner odszedł a Rob wziął reke z mojej dłoni. Napił sie dużego łyka. Był o mnie zazdrosny, było to widać.
- Byłeś zazdrosny - powiedziałam pewnie
- Nie no co ty - zakpił 23 latek. Popatrzyłam na niego, po chwili przerwał cisze po miedzy nami. - No okej, może troche, ale jak ktoś by sie tak jakaś kobieta zachowała wobec mnie to co byś zrobiła? - zapytał.
- To co ty. A teraz jedzmy już, bo jest pozno ok? - tym razem ja zapytałam odsuwając od siebie tależ.
- Dobrze - odpowiedział krotko facet, ktory rownież odsuną talerz i wstał. Podszedł do mnie i odsuną krzesło. Założył na mnie moj płaszcz, zostawił pieniądze za obiad na stole i skierowaliśmy sie do wyjścia. Nasz szofer odpalił auto i ruszyliśmy do naszej willi. Nagle szatyn pocałował mnie w usta dość namietnie. Chciałam coś powiedzieć, ale położył na moich ustach palec.
- Wiesz o co mi chodziło w restauracji - powiedział cicho. Po kilku sekundach namysłu pokiwałam głową na znak TAK. Gdy dojechaliśmy do naszego domu wysiedliśmy z auta i weszliśmy do środka tym razem ja sama zdjełam swoj płaszcz po meżczyzna poszedł do kuchni. Po rozebraniu sie poszłam za nim. Podeszłam od tyłu objełam go i pocałowałam w ramie. Facet patrzył sie w okno. Nagle gwałtownie sie odwrocił i zaczął mnie namietnie całować. Wziął mnie na rece i nie przerywając wcześniej wymienionej czynność zaniosł mnie do sypialni i rzucił na łożko. Zdją swoją koszule oraz spodnie. Został tylko w samych bokserkach. Położył sie na mnie i całował mnie jednocześnie rozpinając i zdejmując moją sukienke. Zostałam w samej bieliznie. Zaczą całować moj brzych aż w koncu dotarł do moich majteczek. Pozbył sie dolnej cześci garderoby. Od razu rozpią moj stanik i zaczą bawić sie moimi dużymi piersiami. Ja natomiast pozbyłam sie jego bokserek. Zostaliśmy nadzy. Spedziliśmy cudowną noc. Może niedługą powiekszymy naszą rodzine. Mam nadzieje. Fajnie byłoby mieć takiego małego szkraba w domu. Oby moje marzenie sie zrealizowało.

Minął już tydzień od tej kolacji. Dziś mija dokładnie 2 lata od naszego ślubu. Mam dla swojego meża super niespodzianke. Mam nadzieje, że mu sie spodoba. Weszłam właśnie do naszej firmy Moda McCurdy. Wyszłam z windy. Każdy mnie ciepło przywitał. Szłam korytarzem gdzie po bokach były drzwi od gabinetow. Doszłam do swojego gabinetu dzrzwi były otwarte na oścież zajełam swoje miejsce. Na przeciwko siedziała sekretarka mojego meża. Nagle drugie duże drzwi otworzyły sie. Z  gabinetu wyszedł Rob z 2 chinczykami. Robił z nimi interesy. Pożegnał sie z nimi i popatrzył sie na mnie. Posłał mi miły uśmiech.
- Sophie zapraszam cie do mojego gabinetu a ty Alexandro sprawdz te wszystkie papiery, ktore ci zostawiłem, dobrze? - zwrocił sie do swojej sekretarki Rob. Nie mieliśmy z nią dobrych relacji. Dziewczyna popatrzyła krzywo na meżczyzne.
- Dobrze - powiedziała to cicho biorąc do reki stos papierow. Wstałam ze swojego miejsca pracy i podeszłam do mojego meża, ktory chwycił mnie w tali i wprowadził do dużego gabinetu.
- Mam dla ciebie prezent - uśmiechną sie i podszedł do biurka. Wyją coś z szafki i podszedł do mnie. Było to czerwnone pudełko, nie było wcale takie małe - Wszystkiego najlepszego z okazji naszych 2 lat - musną delikatnie moj policzek. Otworzyłam pudełko. Moim oczom ukazał sie duży czarny iPhone.
- Dziekuje! Zawsze taki chciałam! Jesteś najlepszy! Dzieki, dzieki! - byłam radosna. Pocałowałam chłopaka w usta.
- Fajnie, że ci sie podoba. Były to moje 2 najlepsze lata - uśmiechną sie wciąż trzymając mnie w tali. - A ty... czy ty masz coś dla mnie? - zapytał dość nie pewnie.
- Bądz cierpliwy - posłałam mu ciepły uśmiech. Usiadłam na wygodnej sofie. Chłopak nalał mi i sobie czerwonego wina. Usiadł koło mnie i podał mi kieliszek.
- Za nas - usniosł naczynie z czerwoną substancją do gory.
- Za nas - zrobiłam to samo co on i stuknełyśmy kieliszkami. Napiłam sie łyka wina.
- Dziś do naszej firmy ma dojść nowy chłopak. Bedzie pracował z tobą i jako model. Poczekaj jak on miał na imie... Yy.. O wiem! Guy, ale nie pamietam nazwiska - powiedział odsuwając sie delikatnie ode mnie i patrząc mi w oczy. Ten chłopak ma tak samo na imie jak moj były. Ciekawe co tam u niego.
- To super! Kiedy bedzie? - zapytałam rownież odsuwając sie delikatnie i podpierając głowe. Moją reke położyłam na oparciu sofy.
- Za dwie godziny, lepiej idz sie przyszykuj. Ok, kochanie? - powiedział rownocześnie wstając i biorąc puste kieliszki.
- Dobrze, pa kotek - pożegnałam sie i wyszłam z gabinetu. Usiadłam na swoim miejscu. Jeszcze w tym tygodniu przeniose sie do gabinetu obok, bo jestem rownież właścicielką i prawą reką szefa czyli mojego meża. Zasługuje po prostu na wiecej. Po jakiś trzech godzinach miałam przerwe. Ide właśnie do baru, ktory jest 2 pietra niżej. Idąc w strone windy jakiś młody chłopak biegł szybko i wpadł na mnie. Wiedziałam, że upadne dlatego zamknełam oczy, ale poczułam jak ktoś łapie mnie. Otworzyłam oczy. Był to przystojny szatyn o imieniu Guy. Moj były. Nie wiem czemu, ale w głebi duszy bardzo sie ucieszyłam jak go zobaczyła. Podniosł mnie a ja rzuciłam sie na niego. Mocno go przytuliłam on mnie rownież. Całą tą sytucje widział moj mąż. Kątem oka zobaczyłam, że przygląda sie nam, ale nie interesowało mnie to. Hie wiem czemu. Po chwili odsunełam sie od chłopaka.
- Guy nie wieże, to ty! Teskniłam! Serio - nie wiem czemu to powiedziałam. Nagle cała spłonełam rumieńcem. Gwałtownie sie odsunełam od niego.
- Hej śliczna. Ja też teskniłem. Podobno masz meża tak? - gdy powiedział ostanie zdanie posmutniał.
- Tak - poaiedziałam ciszej odwracając wzrok na Roba. On podszedł do mnie i musną moje usta. Lubie jak jest o mnie zazdrosny. Guy uśmiechną sie delikatnie pod nosem i odwrocił na kilka sekund głowe.
- Witam pana co sie spoznił - powiedział dość oschle moj mąż. Nigdy sie tak nie zachowywał. - Może lepiej chodzmy do mojego gabinetu - zaproponował Rob.
- Dobrze. Sophie spotkamy sie pozniej? - zapytał unosząc kąciki ust do gory.
- Ok - powiedziałam cała speszona tą sytuacją. Meszczyzni poszli do gabinetu. Chyba za dużo powiedziałam przystojnemu szatynowi... Wiec bede pracować z moim byłym. Rob chyba nie jest zadowolony. Mam nadzieje, że wszystko bedzie dobrze. Zależy mi na tym, żeby przyjaznić sie z Guy'em i być szcześliwą meżatką. Nic ani nikt nie może popsuć mi tego dnia!

Wyszłam z dużego budynku. Na przerwie spotkałam sie z Guy'em. Dużo rozmawialimśy. Przypomniały mi sie nasze wspolne chwile. Nasz pierwszy raz. Ahh... wspomnienia! Jechałam do domu moim czarnym BMW. Moj mąż bedzie w domu za dwie godziny. Zaczełam przygotowywać kolacje dla nas. Przygotowałam pysznego kurczaka. Po 2 godzinach moja druga połowka była już w domu.
- Hej kochanie. Jestem już! - krzykną. Ja siedziałam na sofie ubrana w białą spodniczke i luzną granatową bluzke z kilkoma cekinami. Miałam na sobie czarne baleriny. Czytałam gazete od Voga. Gdy szatyn wszedł do salonu podeszłam do niego i musnełam go moimi czerwonymi ustami.
- Nawet nie wiesz jaki jestem zmeczony. Ten tydzień bedzie okropny - był zmeczony, bo musi pracować do 20:00.
- Damy rade - puściłam mu oko i chyciłam za reke. - Tak w ogole to mam dla ciebie niespodzianke. Chodz do jadalni i zamknij oczy - powiedziałam idąc z nim w strone jadalni. Gdy tam dotarliśmy otworzył oczy i był zadowolony.
- To dla mnie? - zapytał sie zadowolony. Spojrzałam na niego a on na mnie. - Dla nas?  - uniosł swoje kąciki ust do gory.
- Tak. Usiądz - zaproponowałam mu. Usiedliśmy przy stole. Nałożyliśmy sobie jedzenia i nalałam nam czerwonego wina Felucci. Jest to nowe drogie wino dopiero co wprowadzone na rynek.
- Jest bardzo pyszne. Postarałaś sie - powiedział krojąc mieso.
- Dziekuje. Zależało mi na tym, żeby ci smakowało - popatrzyłam na niego trzymając kieliszek z czerwoną cieczą przy ustach. Uniosł swoj wzrok z nad talerza i uśmiechną sie do mnie.
- I smakuje - powrocił do poprzedniej czynności. Kolacje zjedliśmy w ciszy. Miałam już plany co bedziemy robić po kolacji. Zrelaksujemy sie na pewno.
- Dziekuje było naprawde pyszne - powiedział wycierając usta chustką. Przytaknełam mu. Odniosłam wszystkie naczynia do zmywarki. Wrociłam do jadalni. Wziełam Rob'a za reke i poszliśmy do sypialni. Była to kolejna cudowna noc z nim. Bardzo sie ciesze, że jest ze mną. Że mi sie oświadczył i ciesze sie z tego, że wtedy powiedziałam ' tak '. Mam nadzieje, że bedziemy na zawsze razem.

Od naszej rocznicy mineło już pieć dni. Mamy dużo pracy w firmie. Rob zostaje po godzinach, żeby to wszystko nadrobić. W tym czasie ja i Guy zbliżyliśmy sie do siebie. Nie czułam tego, że przez te 2 lata teskniłam za nim. Za nami. Siedze teraz w baru i pije kawe. Usiadł na przeciwko mnie przystojny szatyn.
- Hej co tam? - zapytał mnie z uśmiechem.
- Nic a u ciebie? - rownież go zapytałam.
- Ok. Przejde do rzeczy. Wiem, że masz meża, ale pojdziesz ze mną dziś na przyjacielską kolacje? - byłam zaskoczona jego pytaniem. Nie wiem co na to mowie Rob. A z drugiej strony bardzo chce iść z Guy'em na tą kolacje. Zawsze gdy jest przy mnie coś mnie do niego ciągnie. Jakieś pragnienie. Nie wiem. - To jak? Może jednak nie powinienem pytać? - powtotrzył swoje pytanie po raz drugi troche zawiedziony.
- Tak pojde z tobą. Czemu nie - zgodziłam sie i byłam z tego powodu zadowolona.
- To super. Spotkamy sie o 17, bo chyba nie za bardzo moge po ciebie przyjechać... - nie dokończył. Wiedziałam o co mu chodzi.
- Możesz po mnie przyjechać - powiedziałam prostując swoje plecy.
- A twoj mąż nie bedzie zazdrosny? - zapytał.
- Nie bedzie go w domu. I tak by nie był, bo mi ufa - wziełam ostatniego łyka kawy i chciałam już wrocić do pracy.
- Dobrze... Spoko.... To podaj mi swoj adres, ok? - wziełam do reki długopis i napisałam mu na kartce moj adres. - To cześć - wstał i podniosł reke a nastepnie odszedł. Byłam szcześliwa, że mnie zaprosił. Gdy jest przy mnie czuje sie inaczej niż przy Rob'ie. Bardziej wyluzowana, pewna siebie i.... tak jakby jakieś uczucie, ktore jeszcze miedzy nami jest. Ktore po trzech latach nie bycia razem jeszcze nie wygasło. No sama nie wiem. To na pewno moja podświadomość. Nic wiecej. Ja i Guy to przeszłość. Po trzech godzinach wyszłam z firmy. Chciałam sie pożegnać z moim meżem, ale nie mogłam go znaleść. Gdy szłam do mojego auta nagle na parkingu podeszły do mnie 5 osob. Nie wiedziałam o co im chodzi.
- To ty jesteś Sophie? - zapytała dziewczyna.
- Tak to ja a o co chodzi? - ja też zapytałam, bo nie wiedziałam po co im moje imie.
- To ty miałam tego bloga. Nazywałaś sie tam Pixie - powiedział jeden chłopak. Otworzyłam usta po to, żeby coś powiedzieć ale niska blondynka mnie wyprzedziła.
- Czemu go usunełaś? Miałaś wielu fanow a ja byłam jedną z nich - powiedziała.
- Posuchajcie mnie ja naprawde sie śpiesze - podeszłam do swojego auta i chciałam otworzyć drzwi, ale oni wciąż zadawali pytania.
- Nie odpowiesz? - zapytała wysoka brunetka. Otworzyłam drzwi od auta włożyłam kluczyki do stacyjki odpaliłam maszyne i ruszyłam. Nastolatki zostali na parkingu. Po 20 min. byłam w domu. Weszłam do środka. Powiesiłam płaszcz. Gdy już byłam w salonie rzuciłam sie na sofe. Byłam zmeczona. Od razu udałam sie na gore i w mojej garderobie znalazłam szarą koszulke Adidas i krotkie rożowe szorty. Byłam troche głodna a obiadu nie było wiec zjadłam sałatke owocową. Po zjedzenie włożyłam naczynie do zmywarki i poszłam do salonu obejrzeć serial, ktorego dawno nie oglądałam przez prace. Po 15 min. zadzwonił moj telefon i był to Rob.
( Rozmowa tel. S - Sophie R - Rob )
S: Halo kochanie?
R: Hej, dziś bede jednak wcześniej. Cieszysz sie?
S: Yyy.. Wcześniej...? Ale jak to?
R: Nie cieszysz sie?
S: Ciesze, ciesze! Po prostu... po prostu dziś nie bedzie kolacji...
R: Co jest ważniejsze ode mnie?
S: Bo... bo ide na ten... na kolacje z Guy'em. Dawno sie nie widzieliśmy i chcemy sie spotkać.
R: Znowu on. Żeby sie spotkać nie musicie iść na kolacje... Wiesz co? Zjem w biurze, ale nie sam. Zjem z Katty.
S: Rob, kochanie to tylko jeden raz. Co sie miedzy nami dzieje?
R: To nie ja jestem problemem.
Po tym zdaniu rozłączył sie. Ostatnio mało ze sobą rozmawiamy. Nie układa nam sie, ale nie interesuje mnie jego zdanie. Dziś bede sie świetnie bawiła z Guy'em moją dawną miłością. Po 4 godzinach byłam gotowa. Czarna spodniczka przed kolana i jasno niebieska bluzka w biała koronke i z białym kołnieżykiem wygląda super. Naturalny makijaż rownież jest super. Za chwile ma być Guy. Wsuwam na stopy swoje wysokie czarne szpilki. Ubieram płaszcz i ostatni raz poprawiam sie przed lustrem. Nagle ktoś dzwoni do drzwi. Stoje obok nich wiec nie musze sie nawet ruszać z miejsca. Otworzyłam szerokie drewniane drzwi a w nich ukazał sie przystojny szatyn w smokingu.
- Ślicznie wyglądasz... Naprawde... - nie mogł wypowiedzieć słowa.
- Ty też przystojniaku - powiedziałam o jedno słowo za dużo. Odprowadził mnie do auta a potem pojechaliśmy do restauracji i było bardzo fajnie. Przez chwile czułam sie lepiej niż z Robem...

                                                                                          ***
PRZEPRASZAM ZA TAK POZNO DODANY ONE SHOT :C Ale dodałam ;))) Mam nadzieje, że te osoby, ktore czytają skomentują ;))
Czy Sophie czuje coś do Guy'a ?
Tego dowiecie sie niebawem. Jeżeli wam sie spodoba to zostawcie po zobie ślad ;)
W tym One Shocie dowiedzieliście sie jak wygląda Rob.
( Sorry za błedy, ktore mogą sie pojawić ale końcowke pisałam dość szybko wiec ... )
Zapraszam na moj kanał na YouTube ------> Gusti PL
Buuuziaki ;***

piątek, 1 maja 2015

Rozdział 4 - Jak mogłaś


  Sophie
Obudziły mnie promienie słoneczne. Jest 7:19, dziś wstałam pozniej. To chyba przez tą sytuacje z wczoraj. Dziś lekcje mam o 10. Pomyślałam, że posłucham muzyki, ale wolałam iść do łazienki. Wykonałam wszystkie poranne czynności i postanowiłam ubrać pomarańczową bluzke ze złotą głową słonia i czarne leginsy. Położyłam sie na łożko otwarłam laptopa firmy Asus i podłączyłam suchawki do urządzenia. Postanowiłam posłuchać piosenki Love me like do - Ellie Goulding. Lubie spokojne piosenki. Postanowiłam wpisać coś na bloga.

                                                       Po wczorajszym nie fajnym dniu, jestem nadal zmeczona.
                                                       Chociaż sie wyspałam mam dość. Dość wszystkiego.
                                                        Macie jakieś fajne sposoby na smutek czy coś gorszego??
                                                        Jeśli tak to piszcie mi w kom. A piosenką jaką polecam jest... Hmmm...
                                                                                        MAROON 5 - Sugar
               
Po 5 sekundach pojawiło sie 11 like i 2 kom. Łał, ale mam fajnie. Pomyślałam. Postanowiłam zejść na doł, aby coś zjeść, bo jestem głodna. Gdy schodziłam zastałam rodzicow kłucących sie w salonie.
- Mowiłam, mowiłam, że mam dość, że nie chce, ale ty musiałeś! - krzyczała moja mama wymachując rekami
- Przestań sama nie jesteś lepsza. Wolałaś iść z Germanem, chociaż cie prosiłem... - tata nie dokończył, bo spojrzał na mnie. Jaki German? Nie wiedziałam o kogo chodzi. Stałam na chodach  przyglądałam sie tej całej sytuacji. Byłam smutna, bo znowu sie kłucą. Moja mama spojrzała na mnie.
- Kochanie chciałaś coś.? - zapytała mnie z troską w głosie.
- Tak. Tak, chciałabym żebyście przestali sie kłocić - odeszłam z tego miejsca. Czy oni zawsze muszą sie kłocić? Tak muszą. Gdy weszłam do kuchni Magdalena ubierała swoj sweterek.
- Gdzie idziesz? - zapytałam jej nadal smutna
- Do sklepu po kilka rzeczy do sprzątania. A ty czemu jesteś taka smutna? - kobiecie zależało na moim szcześciu.
- Rodzice - powiedziałam to ze zwieszoną głową. Wystarczyło jedno słowo, żeby kobieta mnie zrozumiała.
- Drogie dziecko. Nie przejmuj sie tym. W każdym związku jest jakiś kryzys. Musisz to zrozumieć. A teraz sie nie denerwuj tylko zjedz śniadanie. Dobrze? - kobieta mocno mnie przytuliła. Jest dla mnie jak mama. Ona zawsze mnie zrozumie i doradzi mi.
- Okej. A dziś jest cieplej niż wczoraj.? - zapytałam z lekkim uśmiechem na ustach.
- Dziś jest 27 stopni. Lepiej ubierz jakieś krotkie spodenki, bo jest naprawde ciepło - powiedziała jednocześnie biorąc do reki jej wozek na zakupy.
- Dobrze - odpowiedziałam jej. Magdalena wyszła już z kuchni. Usiadłam przy wyspie kuchennej i zaczełam jeść tosty z dżemem truskawkowym. Były naprawde pyszne. Napiłam sie łyka zielonej herbaty. Myślałam nad tym wszystkim co sie stało i wczoraj i dziś. Nagle ktoś zapukał do drzwi w kuchni, ktore prowadzą na podworko. Przez średnią szybe zauważyłam Annie. Poszłam jej otworzyć.
- No siema. Ale dziś jest ciepło. Ubrałam te nowe spodenki ktore ci pokazywałam. Są super. A ty? Co ty masz na sobie? Leginsy? I to jeszcze czarne?! - powiedziała na jedym wydechu dziewczyna. On to jest zwariowana.
- No o co ci chodzi.? Wiesz, że nienawidze spodenek ani sukienek... - moja przyjaciołka nie dała mi dokończyć, bo chyciła mnie za reke i poszłyśmy do mojego pokoju.
- Ale ja tu lubie przychodzić. Jest tu pieknie - powiedziała dziewczyna, ktora oglądała po raz kolejny moj pokoj.
- Fajnie, że ci sie podoba, ale nie ubiore żadnych spodenek - założyłam rece pod moimi piersiami, ktore nie należały do najmniejszych.
- Nie gadaj tylko zakładaj - wyciągneła dziewczyna spodenki z połki i rzuciła je w mnie. Nie chciałam sie z nią kłucić wiec założyłam spodenki zamiast leginsow.
- A do tego ta biała bluzka. I masz to założyć! - rozkazała mi. Przez tą bluzke było wszystko widać, nie chciałam jej zakładać, ale postanowiłam nie kłocić sie z Annie wiec ją założyłam.- A ja pojde coś sprawdzic w laptopie ok? - zapytała
- Ok - odpowiedziałam jej. Po chwili zaczełam coś analizować. Przecież rano leżałam i wpisywałam coś na bloga. Nie zamykałam go. Czyli blog jeszcze tam jest a jeżeli Annie otworzy laptopa to zobaczy bloga i dowie sie, że Pixie to ja.! O nie.! Wybiegłam z garderoby jak popażona i podbiegłam do Annie, ale było już za pozno. Miała łzy w oczach. Podniosła wzrok z nad ekranu.
- Posuchaj ja to wyjaśnie, bo... - nie dała mi dokończyć.
- To ty jesteś Pixie? - zapytała. Pojedyńcza łza spłyneła po jej policzku. - To ty?! - tym razem już krzykneła. Stałam chwile bez ruchu.
- Tak - powiedziałam bardzo cicho
- Jak mogłaś? - zapytała - Z naszą przyjaznią koniec - dziewczyna chciała wyjść, ale ją zatrzymałam.
- Prosze zrozum mnie. Gdybyś ty miała takiego bloga i każdy sie z ciebie śmiał nie mogłabyś go prowadzić tak po prostu. Ja sie już przyzwycziłam do tego, że nikt nie wie kim jest tak naprawde Pixie. Cieżko było mi powiedzieć prawde. Nawet tobie. Bałam sie, że ktoś mnie wyśmieje. Zrozum mnie i wybacz mi prosze - prosiłam ją. Miałam już łzy w oczach. Po minie Annie już wiedziałam, że mi nie wybaczy.
- Mogłaś mi powiedzieć... Nie wiem... - nie dokończyła, bo zaczeła płakać.
- Prosze zrozum mnie - prosiłam ją. Po jej minie już wiedziałam, że mi nie wybaczy,ale ku mojemu zdziwienu mocno mnie przytuliła.
- Rozumiem cie - szepneła mi do ucha
- Dziekuje - powiedziałam nieco głośniej.
- Ok, ale czy moge cie umalować? Wiesz jak - puściła do mnie oko.Nagle cała złość przeszła jej. - Tylko musimy sobie obiecać, że już nigdy nic nie ukryjemy przed sobą. Ok? - zapytała mnie.
- Dla ciebie wszystko - odpowiedziałam. Poszłyśmy do mojej toaletki. Po 20 minutach byłam gotowa.

- Dziekuje - przytuliłam ją mocno. Wziełyśmy nasze torby i wyszłyśmy z domu. Po 15 minutach byłyśmy w szkole. Oczy wszystkich były skierowane na mnie. Czułam sie z tym dość dziwnie, bo nigdy nikt tak na mnie nie patrzył. Poszłyśmy na lekcje. Tym razem usiadłam sama, bo Annie chciała usiąść z kimś innym. Lekcja historii była nawet ciekawa.
- Widley spokoj! - krzykneła nauczycielka od historii
- No chyba jestem cicho? Nie? - zapytał Guy. Takim zachowaniem robi z siebie głupka.
- Nie tym tonem! A z resztą tablica jest tu a nie za tobą czy za oknem - powiedziała wskazując na tablice. Niezle ją wkurzył. Na pewno jutro bedzie kartkowka.
- Jezu przecież nic złego nie robie - wywracał teatralnie oczami
- Nie bedziesz mi tu pyskował w tej chwili sie przesiadasz do... - nie dokończyła, bo zaczeła rozglądać sie po całej klasie. Jej wzrok akurat musiał zatrzymać sie na mnie. - Siadasz z Sophie. I bez ani jednego słowa. Siedzisz z nią na każdej lekcji historii jasne? - nauczycielka zawiesiła rece na swoich piersiach i powiedziała surowo
- Nie - odpowiedział chłopak
- Co powiedziałeś? - nauczycielka skierowała sie w strone biurka, żeby wpisać uwage, ale Guy wstał i zabrał swoje rzeczy. Z niechecią usiadł obok mnie. - Wiedziałam. Dobrze na czym skończyliśmy? - nauczycielka była zadowolona. Po 20 minutach lekcja mineła. Po dzwonku wszyscy chcieli wyjść, ale nauczycielka zatrzymała nas i chciała coś powiedzieć.
- Jest do zrobienia projekt. Zrobicie go w parach, czyli tak jak każdy siedzi w ławkach. I nie ma żadnego ale! Projekt bedzie o roku 996 i 1025. Macie zrobić plakaty i napisać co stało sie w tym roku. Macie na to tydzień. Do widzenia. - pożegnała sie znami nauczycielka. Super musze być z Guy'em. Reszta lekcji mineła dość szybko. Gdy wyszłam ze szkoły nagle sie zachmurzyło i zaczeło padać nie miała kurtki ani swetra.Schowałam sie pod drzewem. Nagle podszedł do mnie Guy i podał mi swoją kurtke. Było to bardzo miłe.
- Nie dziekuje, oddasz przy okazji - uśmiechną sie do mnie i odszedł.
- Hej, kogo to kurtka? A  wiem, dał ci ją ten idiota bez rodzicow? - zapytał mnie. Bez rodzicow? Było to dziwne.
- Nie jest idiotą - kątem oka zauważyłam jak przystojny szatyn przygląda sie nam. Chyba na kogoś czekał.
- Aha....? No dobra.. Bo wiesz..Ja chciałem.... Ja chciałem cie zaprosić na spacer może po jutrze? - jąkał sie Rob. Było to dla mnie zaskoczeniem. - To jak? - zapytał ponownie. Nie wiedziałam co powiedzieć.
- Ok.. - powiedziałam cicho. Nie byłam do końca pewna tej odpowiedzi.
- To super jutro sie jeszcze zgadamy - powiedział szcześliwy. Gdy już miał odchodzić pocałował mnie w policzek. Cała zapłonełam rumieńcem. - Pa - pożegnał sie.
- Cześć - powiedziałam speszona tą sytuacją. Czy on chce iść ze mną na randke? Na pewno nie. Zaraz po tym zdarzeniu cały mokry od deszczu podszedł do mnie Guy. Przez jego koszulke prześwitywał idelny tors.
- Ja na twoim miejscu nie umawiał sie z nim. Nie znasz go.Uważaj na niego. Nara - pożegnał sie. Nie wiem o co mu chodzi. Przecież Rob jest naprawde spoko. A z resztą Guy zmienia humor co pieć minut. Raz jest miły a raz oschły. I jeszcze Rob wspominał coś o tym, że przystojny szatyn nie ma rodzicow. Pogubiłam sie w tym wszystkim. Nie chciałam już stać pod drzewem, wiec poszłam szybko do domu. To był kolejny dziwny i cieżki dzień. Szkoła, Pixie, chłopaki. Nigdy nie myślałam, że w ogole ktoś sie mną zainteresuje. Nie chce już o tym myśleć. Jestem wykończona.

  Rob
Sophie idzie ze mną na ' randke '. Czekałem na tą chwile dość długo. Już nie mogłem wytrzymać wiec ją zaprosiłem. Zabiore ją w takie miejsce gdzie nikt nas nie znajdzie. To bedzie tylko nasza chwila. Z przemyśleń wyrwał mnie moj telefon. Ktoś do mnie dzwonił.Sprawdziłem na ekranie i była to Sophie.
( Rozmowa tel.: S-Sophie R-Rob )
R: Tak?
S: Hej, Rob to ja Sophie.
R: Siema, co tam chciałaś?
S: Wiesz… bo…
R: Nie boj sie, mow!
S: No bo… Po tym jak mnie zaprosiłeś na spacer podszedł do mnie Guy i… Powiedział, że mam nie iść z tobą, że mam ci nie ufać, bo nie jesteś taki na jakiego wyglądasz. Chyba nie kłamał, bo on mnie przecież nienawidzi i wiesz…
R: Wierzysz mu? Chce cie zabrać po prostu na przyjacielski spacer, bo tyle dla mnie zrobiłaś, pomogłaś mi sie odnaleść w szkole i nie tylko i myślisz, że co?! Że coś ci zrobie?! To tak nie zachowuje sie prawdziwa przyjaciołka...
S: Okej, wybacz. Nie wiem co mnie ugryzło, żeby dzwonić i pytać sie o takie coś. Nie jesteś zły?
R: Jestem tak bardzo zły, że normalnie cały dom rozwale.
S: Hahahaha. Kocham Cie, oczywiście po przyjacielsku.
R: Ja ciebie też. Dobra ja już kończe, bo jest pozno, dobranoc.
S: Okej, ja też kończe, pa pa.
Zabije kiedyś tego idiote Guy'a niech sie nie wtrąca w nie swoje sprawy. Jutro sobie z nim porozmawiam. Jeszcze raz coś powie o mnie Sophie to... Może spedziłem z tym idiotą poł roku i troche mnie poznał, ale kurwa niech nie rozpowiada o mnie takich rzeczy. Jutro już nie bedzie żyć i to dosłownie.

                                                                            ***
Mamy za sobą 4 ! Niestety nadal nikt nie czyta. Nie wiem czemu nikt nie chce czytać, a jeżeli czyta to nie komentuje. Tyle razy pisze, że dla mnie jest ważne komentowanie ; A nikt nie komentuje :c Teraz pomyślałam, że nie bede dodawać rozdziałow do poki ktoś nie skomentuje. Nie wiem, może ja tak zle pisze? Wiem, że te rozdziały mogą być troche nudne, ale zdradze wam, że od 6 rozdziału zacznie sie dziać wiecej i bedzie ciekawiej. To wam gwarantuje. ;))) ^^
Annie już wie kto jest Pixie. Fajnie, że wybaczyła naszej blogerce. Ich przyjazn przetrwa wszystko. Ale czy napewno? Może coś sie wydarzy, że zniszcy przyjazn dziewczyn?
Czy Rob jest inny? Było widać, że nic nie chce zrobić naszej szatynce. Może Guy wszystko sobie zmyślił, bo nie nawidzi Roba?
Sophie zgodziła sie pojść na spacer z chłopakiem, ale czy wie gdzie pojdą? Rob chciał ją zabrać w miejsce gdzie nikt ich nie znajdzie, ale po co? Żeby było romantycznie?
Tego wszystkiego dowiecie sie w kolejnych rozdziałach :) Zaczełam pisać 5 a nawet 6, ale nie wiem czy opublikuje 5 za tydzień. Chyba, że ktoś skomentuje? Mam nadzieje, że jednak ktoś zrobi mi niespodzianke i skomentuje. Może nikt nie czyta dlatego, że nie jest o Leonettcie czy 1D? Ja nie wiem. Są jeszcze inne blogi, ktore nie są o nich i jakoś inni je czytają. Czy rozdziały są za długie i nikomu sie nie chce ich czytać? Ja chyba po prostu nie mam talentu do pisania opowiadań. Niestety -.-
Zapraszam jeszcze na moj kanał na YouTube ------> Gusti PL :)
Pozdrawiam :***** :) ^^