piątek, 1 maja 2015

Rozdział 4 - Jak mogłaś


  Sophie
Obudziły mnie promienie słoneczne. Jest 7:19, dziś wstałam pozniej. To chyba przez tą sytuacje z wczoraj. Dziś lekcje mam o 10. Pomyślałam, że posłucham muzyki, ale wolałam iść do łazienki. Wykonałam wszystkie poranne czynności i postanowiłam ubrać pomarańczową bluzke ze złotą głową słonia i czarne leginsy. Położyłam sie na łożko otwarłam laptopa firmy Asus i podłączyłam suchawki do urządzenia. Postanowiłam posłuchać piosenki Love me like do - Ellie Goulding. Lubie spokojne piosenki. Postanowiłam wpisać coś na bloga.

                                                       Po wczorajszym nie fajnym dniu, jestem nadal zmeczona.
                                                       Chociaż sie wyspałam mam dość. Dość wszystkiego.
                                                        Macie jakieś fajne sposoby na smutek czy coś gorszego??
                                                        Jeśli tak to piszcie mi w kom. A piosenką jaką polecam jest... Hmmm...
                                                                                        MAROON 5 - Sugar
               
Po 5 sekundach pojawiło sie 11 like i 2 kom. Łał, ale mam fajnie. Pomyślałam. Postanowiłam zejść na doł, aby coś zjeść, bo jestem głodna. Gdy schodziłam zastałam rodzicow kłucących sie w salonie.
- Mowiłam, mowiłam, że mam dość, że nie chce, ale ty musiałeś! - krzyczała moja mama wymachując rekami
- Przestań sama nie jesteś lepsza. Wolałaś iść z Germanem, chociaż cie prosiłem... - tata nie dokończył, bo spojrzał na mnie. Jaki German? Nie wiedziałam o kogo chodzi. Stałam na chodach  przyglądałam sie tej całej sytuacji. Byłam smutna, bo znowu sie kłucą. Moja mama spojrzała na mnie.
- Kochanie chciałaś coś.? - zapytała mnie z troską w głosie.
- Tak. Tak, chciałabym żebyście przestali sie kłocić - odeszłam z tego miejsca. Czy oni zawsze muszą sie kłocić? Tak muszą. Gdy weszłam do kuchni Magdalena ubierała swoj sweterek.
- Gdzie idziesz? - zapytałam jej nadal smutna
- Do sklepu po kilka rzeczy do sprzątania. A ty czemu jesteś taka smutna? - kobiecie zależało na moim szcześciu.
- Rodzice - powiedziałam to ze zwieszoną głową. Wystarczyło jedno słowo, żeby kobieta mnie zrozumiała.
- Drogie dziecko. Nie przejmuj sie tym. W każdym związku jest jakiś kryzys. Musisz to zrozumieć. A teraz sie nie denerwuj tylko zjedz śniadanie. Dobrze? - kobieta mocno mnie przytuliła. Jest dla mnie jak mama. Ona zawsze mnie zrozumie i doradzi mi.
- Okej. A dziś jest cieplej niż wczoraj.? - zapytałam z lekkim uśmiechem na ustach.
- Dziś jest 27 stopni. Lepiej ubierz jakieś krotkie spodenki, bo jest naprawde ciepło - powiedziała jednocześnie biorąc do reki jej wozek na zakupy.
- Dobrze - odpowiedziałam jej. Magdalena wyszła już z kuchni. Usiadłam przy wyspie kuchennej i zaczełam jeść tosty z dżemem truskawkowym. Były naprawde pyszne. Napiłam sie łyka zielonej herbaty. Myślałam nad tym wszystkim co sie stało i wczoraj i dziś. Nagle ktoś zapukał do drzwi w kuchni, ktore prowadzą na podworko. Przez średnią szybe zauważyłam Annie. Poszłam jej otworzyć.
- No siema. Ale dziś jest ciepło. Ubrałam te nowe spodenki ktore ci pokazywałam. Są super. A ty? Co ty masz na sobie? Leginsy? I to jeszcze czarne?! - powiedziała na jedym wydechu dziewczyna. On to jest zwariowana.
- No o co ci chodzi.? Wiesz, że nienawidze spodenek ani sukienek... - moja przyjaciołka nie dała mi dokończyć, bo chyciła mnie za reke i poszłyśmy do mojego pokoju.
- Ale ja tu lubie przychodzić. Jest tu pieknie - powiedziała dziewczyna, ktora oglądała po raz kolejny moj pokoj.
- Fajnie, że ci sie podoba, ale nie ubiore żadnych spodenek - założyłam rece pod moimi piersiami, ktore nie należały do najmniejszych.
- Nie gadaj tylko zakładaj - wyciągneła dziewczyna spodenki z połki i rzuciła je w mnie. Nie chciałam sie z nią kłucić wiec założyłam spodenki zamiast leginsow.
- A do tego ta biała bluzka. I masz to założyć! - rozkazała mi. Przez tą bluzke było wszystko widać, nie chciałam jej zakładać, ale postanowiłam nie kłocić sie z Annie wiec ją założyłam.- A ja pojde coś sprawdzic w laptopie ok? - zapytała
- Ok - odpowiedziałam jej. Po chwili zaczełam coś analizować. Przecież rano leżałam i wpisywałam coś na bloga. Nie zamykałam go. Czyli blog jeszcze tam jest a jeżeli Annie otworzy laptopa to zobaczy bloga i dowie sie, że Pixie to ja.! O nie.! Wybiegłam z garderoby jak popażona i podbiegłam do Annie, ale było już za pozno. Miała łzy w oczach. Podniosła wzrok z nad ekranu.
- Posuchaj ja to wyjaśnie, bo... - nie dała mi dokończyć.
- To ty jesteś Pixie? - zapytała. Pojedyńcza łza spłyneła po jej policzku. - To ty?! - tym razem już krzykneła. Stałam chwile bez ruchu.
- Tak - powiedziałam bardzo cicho
- Jak mogłaś? - zapytała - Z naszą przyjaznią koniec - dziewczyna chciała wyjść, ale ją zatrzymałam.
- Prosze zrozum mnie. Gdybyś ty miała takiego bloga i każdy sie z ciebie śmiał nie mogłabyś go prowadzić tak po prostu. Ja sie już przyzwycziłam do tego, że nikt nie wie kim jest tak naprawde Pixie. Cieżko było mi powiedzieć prawde. Nawet tobie. Bałam sie, że ktoś mnie wyśmieje. Zrozum mnie i wybacz mi prosze - prosiłam ją. Miałam już łzy w oczach. Po minie Annie już wiedziałam, że mi nie wybaczy.
- Mogłaś mi powiedzieć... Nie wiem... - nie dokończyła, bo zaczeła płakać.
- Prosze zrozum mnie - prosiłam ją. Po jej minie już wiedziałam, że mi nie wybaczy,ale ku mojemu zdziwienu mocno mnie przytuliła.
- Rozumiem cie - szepneła mi do ucha
- Dziekuje - powiedziałam nieco głośniej.
- Ok, ale czy moge cie umalować? Wiesz jak - puściła do mnie oko.Nagle cała złość przeszła jej. - Tylko musimy sobie obiecać, że już nigdy nic nie ukryjemy przed sobą. Ok? - zapytała mnie.
- Dla ciebie wszystko - odpowiedziałam. Poszłyśmy do mojej toaletki. Po 20 minutach byłam gotowa.

- Dziekuje - przytuliłam ją mocno. Wziełyśmy nasze torby i wyszłyśmy z domu. Po 15 minutach byłyśmy w szkole. Oczy wszystkich były skierowane na mnie. Czułam sie z tym dość dziwnie, bo nigdy nikt tak na mnie nie patrzył. Poszłyśmy na lekcje. Tym razem usiadłam sama, bo Annie chciała usiąść z kimś innym. Lekcja historii była nawet ciekawa.
- Widley spokoj! - krzykneła nauczycielka od historii
- No chyba jestem cicho? Nie? - zapytał Guy. Takim zachowaniem robi z siebie głupka.
- Nie tym tonem! A z resztą tablica jest tu a nie za tobą czy za oknem - powiedziała wskazując na tablice. Niezle ją wkurzył. Na pewno jutro bedzie kartkowka.
- Jezu przecież nic złego nie robie - wywracał teatralnie oczami
- Nie bedziesz mi tu pyskował w tej chwili sie przesiadasz do... - nie dokończyła, bo zaczeła rozglądać sie po całej klasie. Jej wzrok akurat musiał zatrzymać sie na mnie. - Siadasz z Sophie. I bez ani jednego słowa. Siedzisz z nią na każdej lekcji historii jasne? - nauczycielka zawiesiła rece na swoich piersiach i powiedziała surowo
- Nie - odpowiedział chłopak
- Co powiedziałeś? - nauczycielka skierowała sie w strone biurka, żeby wpisać uwage, ale Guy wstał i zabrał swoje rzeczy. Z niechecią usiadł obok mnie. - Wiedziałam. Dobrze na czym skończyliśmy? - nauczycielka była zadowolona. Po 20 minutach lekcja mineła. Po dzwonku wszyscy chcieli wyjść, ale nauczycielka zatrzymała nas i chciała coś powiedzieć.
- Jest do zrobienia projekt. Zrobicie go w parach, czyli tak jak każdy siedzi w ławkach. I nie ma żadnego ale! Projekt bedzie o roku 996 i 1025. Macie zrobić plakaty i napisać co stało sie w tym roku. Macie na to tydzień. Do widzenia. - pożegnała sie znami nauczycielka. Super musze być z Guy'em. Reszta lekcji mineła dość szybko. Gdy wyszłam ze szkoły nagle sie zachmurzyło i zaczeło padać nie miała kurtki ani swetra.Schowałam sie pod drzewem. Nagle podszedł do mnie Guy i podał mi swoją kurtke. Było to bardzo miłe.
- Nie dziekuje, oddasz przy okazji - uśmiechną sie do mnie i odszedł.
- Hej, kogo to kurtka? A  wiem, dał ci ją ten idiota bez rodzicow? - zapytał mnie. Bez rodzicow? Było to dziwne.
- Nie jest idiotą - kątem oka zauważyłam jak przystojny szatyn przygląda sie nam. Chyba na kogoś czekał.
- Aha....? No dobra.. Bo wiesz..Ja chciałem.... Ja chciałem cie zaprosić na spacer może po jutrze? - jąkał sie Rob. Było to dla mnie zaskoczeniem. - To jak? - zapytał ponownie. Nie wiedziałam co powiedzieć.
- Ok.. - powiedziałam cicho. Nie byłam do końca pewna tej odpowiedzi.
- To super jutro sie jeszcze zgadamy - powiedział szcześliwy. Gdy już miał odchodzić pocałował mnie w policzek. Cała zapłonełam rumieńcem. - Pa - pożegnał sie.
- Cześć - powiedziałam speszona tą sytuacją. Czy on chce iść ze mną na randke? Na pewno nie. Zaraz po tym zdarzeniu cały mokry od deszczu podszedł do mnie Guy. Przez jego koszulke prześwitywał idelny tors.
- Ja na twoim miejscu nie umawiał sie z nim. Nie znasz go.Uważaj na niego. Nara - pożegnał sie. Nie wiem o co mu chodzi. Przecież Rob jest naprawde spoko. A z resztą Guy zmienia humor co pieć minut. Raz jest miły a raz oschły. I jeszcze Rob wspominał coś o tym, że przystojny szatyn nie ma rodzicow. Pogubiłam sie w tym wszystkim. Nie chciałam już stać pod drzewem, wiec poszłam szybko do domu. To był kolejny dziwny i cieżki dzień. Szkoła, Pixie, chłopaki. Nigdy nie myślałam, że w ogole ktoś sie mną zainteresuje. Nie chce już o tym myśleć. Jestem wykończona.

  Rob
Sophie idzie ze mną na ' randke '. Czekałem na tą chwile dość długo. Już nie mogłem wytrzymać wiec ją zaprosiłem. Zabiore ją w takie miejsce gdzie nikt nas nie znajdzie. To bedzie tylko nasza chwila. Z przemyśleń wyrwał mnie moj telefon. Ktoś do mnie dzwonił.Sprawdziłem na ekranie i była to Sophie.
( Rozmowa tel.: S-Sophie R-Rob )
R: Tak?
S: Hej, Rob to ja Sophie.
R: Siema, co tam chciałaś?
S: Wiesz… bo…
R: Nie boj sie, mow!
S: No bo… Po tym jak mnie zaprosiłeś na spacer podszedł do mnie Guy i… Powiedział, że mam nie iść z tobą, że mam ci nie ufać, bo nie jesteś taki na jakiego wyglądasz. Chyba nie kłamał, bo on mnie przecież nienawidzi i wiesz…
R: Wierzysz mu? Chce cie zabrać po prostu na przyjacielski spacer, bo tyle dla mnie zrobiłaś, pomogłaś mi sie odnaleść w szkole i nie tylko i myślisz, że co?! Że coś ci zrobie?! To tak nie zachowuje sie prawdziwa przyjaciołka...
S: Okej, wybacz. Nie wiem co mnie ugryzło, żeby dzwonić i pytać sie o takie coś. Nie jesteś zły?
R: Jestem tak bardzo zły, że normalnie cały dom rozwale.
S: Hahahaha. Kocham Cie, oczywiście po przyjacielsku.
R: Ja ciebie też. Dobra ja już kończe, bo jest pozno, dobranoc.
S: Okej, ja też kończe, pa pa.
Zabije kiedyś tego idiote Guy'a niech sie nie wtrąca w nie swoje sprawy. Jutro sobie z nim porozmawiam. Jeszcze raz coś powie o mnie Sophie to... Może spedziłem z tym idiotą poł roku i troche mnie poznał, ale kurwa niech nie rozpowiada o mnie takich rzeczy. Jutro już nie bedzie żyć i to dosłownie.

                                                                            ***
Mamy za sobą 4 ! Niestety nadal nikt nie czyta. Nie wiem czemu nikt nie chce czytać, a jeżeli czyta to nie komentuje. Tyle razy pisze, że dla mnie jest ważne komentowanie ; A nikt nie komentuje :c Teraz pomyślałam, że nie bede dodawać rozdziałow do poki ktoś nie skomentuje. Nie wiem, może ja tak zle pisze? Wiem, że te rozdziały mogą być troche nudne, ale zdradze wam, że od 6 rozdziału zacznie sie dziać wiecej i bedzie ciekawiej. To wam gwarantuje. ;))) ^^
Annie już wie kto jest Pixie. Fajnie, że wybaczyła naszej blogerce. Ich przyjazn przetrwa wszystko. Ale czy napewno? Może coś sie wydarzy, że zniszcy przyjazn dziewczyn?
Czy Rob jest inny? Było widać, że nic nie chce zrobić naszej szatynce. Może Guy wszystko sobie zmyślił, bo nie nawidzi Roba?
Sophie zgodziła sie pojść na spacer z chłopakiem, ale czy wie gdzie pojdą? Rob chciał ją zabrać w miejsce gdzie nikt ich nie znajdzie, ale po co? Żeby było romantycznie?
Tego wszystkiego dowiecie sie w kolejnych rozdziałach :) Zaczełam pisać 5 a nawet 6, ale nie wiem czy opublikuje 5 za tydzień. Chyba, że ktoś skomentuje? Mam nadzieje, że jednak ktoś zrobi mi niespodzianke i skomentuje. Może nikt nie czyta dlatego, że nie jest o Leonettcie czy 1D? Ja nie wiem. Są jeszcze inne blogi, ktore nie są o nich i jakoś inni je czytają. Czy rozdziały są za długie i nikomu sie nie chce ich czytać? Ja chyba po prostu nie mam talentu do pisania opowiadań. Niestety -.-
Zapraszam jeszcze na moj kanał na YouTube ------> Gusti PL :)
Pozdrawiam :***** :) ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz