Jestem szcześliwą meżatką od ponad 2 lat. Mam cudownego meża. Stoje przed lustrem i poprawiam moją czerwoną sukienke pod kolana, ktora pasuje do mojego naszyjnika z czarnych kamieni i czarnych szpilek od Prady. Ostatni raz poprawiłam sie i zeszłam na doł. Tam czekał już moj mąż ubrany w garnitur.

- Wyglądasz pieknie! - powiedział Rob, ktory zmierzył mnie wzrokiem i uśmiechną sie szczerze.
- Ty też wyglądasz niczego sobie - podeszłam do chłopaka i musnełam delikatnie jego usta. - Idziemy? - zapytałam kierując sie do wyjścia.
- Jasne. Pozwol, że ubiore ci płaszcz - zdją z wieszaka moj czarny płaszc i włożył go na mnie. Już po chwili byliśmy w naszym srebnym Audi i ruszyliśmy w strone restauracji. Po 15 minutach dojechaliśmy na miejsce. Weszliśmy do środka i zajeliśmy nasze miejsca. Naturalnie wcześniej Rob zdją moj płaszcz i odsuną krzesełko od stołu. Usiedliśmy i zaczeliśmy czytać menu. Ja wybrałam kotleta z sałatką z pomidora i sałaty a Rob kurczaka w sosie i sałatką a do tego białe wino. Rob rownież zamowił wino, bo odwiezie nas szofer. Siedzieliśmy w ciszy i jedliśmy zamowione dania.
- Smakuje ci? - zapytał nagle mnie moj mąż, ktory napił sie łyka wina.
- Tak jest pyszne - odpowiedziałam rownież biorąc łyka wina. - Nawet nie wiesz jak cie kocham - powiedziałam patrząc mu prosto w oczy.
- Ja ciebie też. Czy jak wrocimy do domu moge na coś liczyć? - podniosł brwi i zapytał mnie chytrze.
- Zależy na co - ja rownież uśmiechnełam sie chytrze. Przerwał nam kelner, ktory podszedł do nas.
- Przepraszam, może podać coś jeszcze? - zapytał nas młody kelner, ktory był wpatrzony we mnie.
- Nic nie chcemy, prawda kochanie? - Rob chycił mnie za reke i gdyby jego wzrok mogł zabijać, kelner już by nie żył.
- Nie, ja nic nie chce - uśmiechnełam sie delikatnie w strone przystojnego szatyna, ktory nadal trzymał moją dłoń.
- W sumie moge poprosić jeszcze jedną dolewke wina - skierował sie moj mąż w strone kelnera.
- Jak sobie pan życzy - kelner posłał miły uśmiech w strone mojego meża i nalał mu jeszce wina.
- To bedzie już wszystko, dziekuje - podziekował szatyn. Kelner odszedł a Rob wziął reke z mojej dłoni. Napił sie dużego łyka. Był o mnie zazdrosny, było to widać.
- Byłeś zazdrosny - powiedziałam pewnie
- Nie no co ty - zakpił 23 latek. Popatrzyłam na niego, po chwili przerwał cisze po miedzy nami. - No okej, może troche, ale jak ktoś by sie tak jakaś kobieta zachowała wobec mnie to co byś zrobiła? - zapytał.
- To co ty. A teraz jedzmy już, bo jest pozno ok? - tym razem ja zapytałam odsuwając od siebie tależ.
- Dobrze - odpowiedział krotko facet, ktory rownież odsuną talerz i wstał. Podszedł do mnie i odsuną krzesło. Założył na mnie moj płaszcz, zostawił pieniądze za obiad na stole i skierowaliśmy sie do wyjścia. Nasz szofer odpalił auto i ruszyliśmy do naszej willi. Nagle szatyn pocałował mnie w usta dość namietnie. Chciałam coś powiedzieć, ale położył na moich ustach palec.
- Wiesz o co mi chodziło w restauracji - powiedział cicho. Po kilku sekundach namysłu pokiwałam głową na znak TAK. Gdy dojechaliśmy do naszego domu wysiedliśmy z auta i weszliśmy do środka tym razem ja sama zdjełam swoj płaszcz po meżczyzna poszedł do kuchni. Po rozebraniu sie poszłam za nim. Podeszłam od tyłu objełam go i pocałowałam w ramie. Facet patrzył sie w okno. Nagle gwałtownie sie odwrocił i zaczął mnie namietnie całować. Wziął mnie na rece i nie przerywając wcześniej wymienionej czynność zaniosł mnie do sypialni i rzucił na łożko. Zdją swoją koszule oraz spodnie. Został tylko w samych bokserkach. Położył sie na mnie i całował mnie jednocześnie rozpinając i zdejmując moją sukienke. Zostałam w samej bieliznie. Zaczą całować moj brzych aż w koncu dotarł do moich majteczek. Pozbył sie dolnej cześci garderoby. Od razu rozpią moj stanik i zaczą bawić sie moimi dużymi piersiami. Ja natomiast pozbyłam sie jego bokserek. Zostaliśmy nadzy. Spedziliśmy cudowną noc. Może niedługą powiekszymy naszą rodzine. Mam nadzieje. Fajnie byłoby mieć takiego małego szkraba w domu. Oby moje marzenie sie zrealizowało.
Minął już tydzień od tej kolacji. Dziś mija dokładnie 2 lata od naszego ślubu. Mam dla swojego meża super niespodzianke. Mam nadzieje, że mu sie spodoba. Weszłam właśnie do naszej firmy Moda McCurdy. Wyszłam z windy. Każdy mnie ciepło przywitał. Szłam korytarzem gdzie po bokach były drzwi od gabinetow. Doszłam do swojego gabinetu dzrzwi były otwarte na oścież zajełam swoje miejsce. Na przeciwko siedziała sekretarka mojego meża. Nagle drugie duże drzwi otworzyły sie. Z gabinetu wyszedł Rob z 2 chinczykami. Robił z nimi interesy. Pożegnał sie z nimi i popatrzył sie na mnie. Posłał mi miły uśmiech.
- Sophie zapraszam cie do mojego gabinetu a ty Alexandro sprawdz te wszystkie papiery, ktore ci zostawiłem, dobrze? - zwrocił sie do swojej sekretarki Rob. Nie mieliśmy z nią dobrych relacji. Dziewczyna popatrzyła krzywo na meżczyzne.
- Dobrze - powiedziała to cicho biorąc do reki stos papierow. Wstałam ze swojego miejsca pracy i podeszłam do mojego meża, ktory chwycił mnie w tali i wprowadził do dużego gabinetu.
- Mam dla ciebie prezent - uśmiechną sie i podszedł do biurka. Wyją coś z szafki i podszedł do mnie. Było to czerwnone pudełko, nie było wcale takie małe - Wszystkiego najlepszego z okazji naszych 2 lat - musną delikatnie moj policzek. Otworzyłam pudełko. Moim oczom ukazał sie duży czarny iPhone.
- Dziekuje! Zawsze taki chciałam! Jesteś najlepszy! Dzieki, dzieki! - byłam radosna. Pocałowałam chłopaka w usta.
- Fajnie, że ci sie podoba. Były to moje 2 najlepsze lata - uśmiechną sie wciąż trzymając mnie w tali. - A ty... czy ty masz coś dla mnie? - zapytał dość nie pewnie.
- Bądz cierpliwy - posłałam mu ciepły uśmiech. Usiadłam na wygodnej sofie. Chłopak nalał mi i sobie czerwonego wina. Usiadł koło mnie i podał mi kieliszek.
- Za nas - usniosł naczynie z czerwoną substancją do gory.
- Za nas - zrobiłam to samo co on i stuknełyśmy kieliszkami. Napiłam sie łyka wina.
- Dziś do naszej firmy ma dojść nowy chłopak. Bedzie pracował z tobą i jako model. Poczekaj jak on miał na imie... Yy.. O wiem! Guy, ale nie pamietam nazwiska - powiedział odsuwając sie delikatnie ode mnie i patrząc mi w oczy. Ten chłopak ma tak samo na imie jak moj były. Ciekawe co tam u niego.
- To super! Kiedy bedzie? - zapytałam rownież odsuwając sie delikatnie i podpierając głowe. Moją reke położyłam na oparciu sofy.
- Za dwie godziny, lepiej idz sie przyszykuj. Ok, kochanie? - powiedział rownocześnie wstając i biorąc puste kieliszki.
- Dobrze, pa kotek - pożegnałam sie i wyszłam z gabinetu. Usiadłam na swoim miejscu. Jeszcze w tym tygodniu przeniose sie do gabinetu obok, bo jestem rownież właścicielką i prawą reką szefa czyli mojego meża. Zasługuje po prostu na wiecej. Po jakiś trzech godzinach miałam przerwe. Ide właśnie do baru, ktory jest 2 pietra niżej. Idąc w strone windy jakiś młody chłopak biegł szybko i wpadł na mnie. Wiedziałam, że upadne dlatego zamknełam oczy, ale poczułam jak ktoś łapie mnie. Otworzyłam oczy. Był to przystojny szatyn o imieniu Guy. Moj były. Nie wiem czemu, ale w głebi duszy bardzo sie ucieszyłam jak go zobaczyła. Podniosł mnie a ja rzuciłam sie na niego. Mocno go przytuliłam on mnie rownież. Całą tą sytucje widział moj mąż. Kątem oka zobaczyłam, że przygląda sie nam, ale nie interesowało mnie to. Hie wiem czemu. Po chwili odsunełam sie od chłopaka.
- Guy nie wieże, to ty! Teskniłam! Serio - nie wiem czemu to powiedziałam. Nagle cała spłonełam rumieńcem. Gwałtownie sie odsunełam od niego.
- Hej śliczna. Ja też teskniłem. Podobno masz meża tak? - gdy powiedział ostanie zdanie posmutniał.
- Tak - poaiedziałam ciszej odwracając wzrok na Roba. On podszedł do mnie i musną moje usta. Lubie jak jest o mnie zazdrosny. Guy uśmiechną sie delikatnie pod nosem i odwrocił na kilka sekund głowe.
- Witam pana co sie spoznił - powiedział dość oschle moj mąż. Nigdy sie tak nie zachowywał. - Może lepiej chodzmy do mojego gabinetu - zaproponował Rob.
- Dobrze. Sophie spotkamy sie pozniej? - zapytał unosząc kąciki ust do gory.
- Ok - powiedziałam cała speszona tą sytuacją. Meszczyzni poszli do gabinetu. Chyba za dużo powiedziałam przystojnemu szatynowi... Wiec bede pracować z moim byłym. Rob chyba nie jest zadowolony. Mam nadzieje, że wszystko bedzie dobrze. Zależy mi na tym, żeby przyjaznić sie z Guy'em i być szcześliwą meżatką. Nic ani nikt nie może popsuć mi tego dnia!
Wyszłam z dużego budynku. Na przerwie spotkałam sie z Guy'em. Dużo rozmawialimśy. Przypomniały mi sie nasze wspolne chwile. Nasz pierwszy raz. Ahh... wspomnienia! Jechałam do domu moim czarnym BMW. Moj mąż bedzie w domu za dwie godziny. Zaczełam przygotowywać kolacje dla nas. Przygotowałam pysznego kurczaka. Po 2 godzinach moja druga połowka była już w domu.
- Hej kochanie. Jestem już! - krzykną. Ja siedziałam na sofie ubrana w białą spodniczke i luzną granatową bluzke z kilkoma cekinami. Miałam na sobie czarne baleriny. Czytałam gazete od Voga. Gdy szatyn wszedł do salonu podeszłam do niego i musnełam go moimi czerwonymi ustami.
- Nawet nie wiesz jaki jestem zmeczony. Ten tydzień bedzie okropny - był zmeczony, bo musi pracować do 20:00.
- Damy rade - puściłam mu oko i chyciłam za reke. - Tak w ogole to mam dla ciebie niespodzianke. Chodz do jadalni i zamknij oczy - powiedziałam idąc z nim w strone jadalni. Gdy tam dotarliśmy otworzył oczy i był zadowolony.
- To dla mnie? - zapytał sie zadowolony. Spojrzałam na niego a on na mnie. - Dla nas? - uniosł swoje kąciki ust do gory.
- Tak. Usiądz - zaproponowałam mu. Usiedliśmy przy stole. Nałożyliśmy sobie jedzenia i nalałam nam czerwonego wina Felucci. Jest to nowe drogie wino dopiero co wprowadzone na rynek.
- Jest bardzo pyszne. Postarałaś sie - powiedział krojąc mieso.
- Dziekuje. Zależało mi na tym, żeby ci smakowało - popatrzyłam na niego trzymając kieliszek z czerwoną cieczą przy ustach. Uniosł swoj wzrok z nad talerza i uśmiechną sie do mnie.
- I smakuje - powrocił do poprzedniej czynności. Kolacje zjedliśmy w ciszy. Miałam już plany co bedziemy robić po kolacji. Zrelaksujemy sie na pewno.
- Dziekuje było naprawde pyszne - powiedział wycierając usta chustką. Przytaknełam mu. Odniosłam wszystkie naczynia do zmywarki. Wrociłam do jadalni. Wziełam Rob'a za reke i poszliśmy do sypialni. Była to kolejna cudowna noc z nim. Bardzo sie ciesze, że jest ze mną. Że mi sie oświadczył i ciesze sie z tego, że wtedy powiedziałam ' tak '. Mam nadzieje, że bedziemy na zawsze razem.
Od naszej rocznicy mineło już pieć dni. Mamy dużo pracy w firmie. Rob zostaje po godzinach, żeby to wszystko nadrobić. W tym czasie ja i Guy zbliżyliśmy sie do siebie. Nie czułam tego, że przez te 2 lata teskniłam za nim. Za nami. Siedze teraz w baru i pije kawe. Usiadł na przeciwko mnie przystojny szatyn.
- Hej co tam? - zapytał mnie z uśmiechem.
- Nic a u ciebie? - rownież go zapytałam.
- Ok. Przejde do rzeczy. Wiem, że masz meża, ale pojdziesz ze mną dziś na przyjacielską kolacje? - byłam zaskoczona jego pytaniem. Nie wiem co na to mowie Rob. A z drugiej strony bardzo chce iść z Guy'em na tą kolacje. Zawsze gdy jest przy mnie coś mnie do niego ciągnie. Jakieś pragnienie. Nie wiem. - To jak? Może jednak nie powinienem pytać? - powtotrzył swoje pytanie po raz drugi troche zawiedziony.
- Tak pojde z tobą. Czemu nie - zgodziłam sie i byłam z tego powodu zadowolona.
- To super. Spotkamy sie o 17, bo chyba nie za bardzo moge po ciebie przyjechać... - nie dokończył. Wiedziałam o co mu chodzi.
- Możesz po mnie przyjechać - powiedziałam prostując swoje plecy.
- A twoj mąż nie bedzie zazdrosny? - zapytał.
- Nie bedzie go w domu. I tak by nie był, bo mi ufa - wziełam ostatniego łyka kawy i chciałam już wrocić do pracy.
- Dobrze... Spoko.... To podaj mi swoj adres, ok? - wziełam do reki długopis i napisałam mu na kartce moj adres. - To cześć - wstał i podniosł reke a nastepnie odszedł. Byłam szcześliwa, że mnie zaprosił. Gdy jest przy mnie czuje sie inaczej niż przy Rob'ie. Bardziej wyluzowana, pewna siebie i.... tak jakby jakieś uczucie, ktore jeszcze miedzy nami jest. Ktore po trzech latach nie bycia razem jeszcze nie wygasło. No sama nie wiem. To na pewno moja podświadomość. Nic wiecej. Ja i Guy to przeszłość. Po trzech godzinach wyszłam z firmy. Chciałam sie pożegnać z moim meżem, ale nie mogłam go znaleść. Gdy szłam do mojego auta nagle na parkingu podeszły do mnie 5 osob. Nie wiedziałam o co im chodzi.
- To ty jesteś Sophie? - zapytała dziewczyna.
- Tak to ja a o co chodzi? - ja też zapytałam, bo nie wiedziałam po co im moje imie.
- To ty miałam tego bloga. Nazywałaś sie tam Pixie - powiedział jeden chłopak. Otworzyłam usta po to, żeby coś powiedzieć ale niska blondynka mnie wyprzedziła.
- Czemu go usunełaś? Miałaś wielu fanow a ja byłam jedną z nich - powiedziała.
- Posuchajcie mnie ja naprawde sie śpiesze - podeszłam do swojego auta i chciałam otworzyć drzwi, ale oni wciąż zadawali pytania.
- Nie odpowiesz? - zapytała wysoka brunetka. Otworzyłam drzwi od auta włożyłam kluczyki do stacyjki odpaliłam maszyne i ruszyłam. Nastolatki zostali na parkingu. Po 20 min. byłam w domu. Weszłam do środka. Powiesiłam płaszcz. Gdy już byłam w salonie rzuciłam sie na sofe. Byłam zmeczona. Od razu udałam sie na gore i w mojej garderobie znalazłam szarą koszulke Adidas i krotkie rożowe szorty. Byłam troche głodna a obiadu nie było wiec zjadłam sałatke owocową. Po zjedzenie włożyłam naczynie do zmywarki i poszłam do salonu obejrzeć serial, ktorego dawno nie oglądałam przez prace. Po 15 min. zadzwonił moj telefon i był to Rob.
( Rozmowa tel. S - Sophie R - Rob )
S: Halo kochanie?
R: Hej, dziś bede jednak wcześniej. Cieszysz sie?
S: Yyy.. Wcześniej...? Ale jak to?
R: Nie cieszysz sie?
S: Ciesze, ciesze! Po prostu... po prostu dziś nie bedzie kolacji...
R: Co jest ważniejsze ode mnie?
S: Bo... bo ide na ten... na kolacje z Guy'em. Dawno sie nie widzieliśmy i chcemy sie spotkać.
R: Znowu on. Żeby sie spotkać nie musicie iść na kolacje... Wiesz co? Zjem w biurze, ale nie sam. Zjem z Katty.
S: Rob, kochanie to tylko jeden raz. Co sie miedzy nami dzieje?
R: To nie ja jestem problemem.
Po tym zdaniu rozłączył sie. Ostatnio mało ze sobą rozmawiamy. Nie układa nam sie, ale nie interesuje mnie jego zdanie. Dziś bede sie świetnie bawiła z Guy'em moją dawną miłością. Po 4 godzinach byłam gotowa. Czarna spodniczka przed kolana i jasno niebieska bluzka w biała koronke i z białym kołnieżykiem wygląda super. Naturalny makijaż rownież jest super. Za chwile ma być Guy. Wsuwam na stopy swoje wysokie czarne szpilki. Ubieram płaszcz i ostatni raz poprawiam sie przed lustrem. Nagle ktoś dzwoni do drzwi. Stoje obok nich wiec nie musze sie nawet ruszać z miejsca. Otworzyłam szerokie drewniane drzwi a w nich ukazał sie przystojny szatyn w smokingu.
- Ślicznie wyglądasz... Naprawde... - nie mogł wypowiedzieć słowa.
- Ty też przystojniaku - powiedziałam o jedno słowo za dużo. Odprowadził mnie do auta a potem pojechaliśmy do restauracji i było bardzo fajnie. Przez chwile czułam sie lepiej niż z Robem...
***
PRZEPRASZAM ZA TAK POZNO DODANY ONE SHOT :C Ale dodałam ;))) Mam nadzieje, że te osoby, ktore czytają skomentują ;))
Czy Sophie czuje coś do Guy'a ?
Tego dowiecie sie niebawem. Jeżeli wam sie spodoba to zostawcie po zobie ślad ;)
W tym One Shocie dowiedzieliście sie jak wygląda Rob.
( Sorry za błedy, ktore mogą sie pojawić ale końcowke pisałam dość szybko wiec ... )
Zapraszam na moj kanał na YouTube ------> Gusti PL
Buuuziaki ;***
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz