Rob
Siedze przed komputerem i sprawdzam strone naszej klasy. Są tam zdjecia Sophie. Boże, jaka ona piekna. Od momentu kiedy ją zobaczyłem od razu sie w niej zakochałem. A ta sytuacja wczoraj na korytarzu zbliżyła nas do siebie bardziej.Ja i ten idiota Guy mamy 18 lat, bo powtarzamy jeszcze raz 2 liceum. Niestety. Szłyszałem, że jest jakaś dziwna i nieśmiała, ale to tylko plotki. Jest idelna. Ciekawe jaka jest w łożku. Na pewno jest jeszcze dziewicą. Ze mną przeżyje swoj 1 raz i nie tylko. Zdobede jej serce. Już od 2 lat nie jestem taki jaki byłem, ale gdy zobaczyłem Sophie stary JA wrociłem.
Sophie
Już od godziny nie śpie. Dziś nie pomalowałam sie mocno tylko bardzo delikatnie. Prawie w ogole. Za oknem jest ładna pogoda wiec ubrałam zwykły top i dzinsy. Schodziłam po schodach. Weszłam na chwile do kuchni, ale na wyspie kuchennej była kartka z napisem :
" Poszłam do sklepu po ' żarcie ' ;)
Jedzonko masz obok karteczki. "
Całuje, Mama
Uśmiechnełam sie pod nosem. Ja i mama ostatnio dużo rozmawiamy i ciesze sie z tego. Wziełam jedzenie i picie do szkoły i wyszłam z domu. Szłam sobie do szkoły i nagle ktoś chycił mnie za reke. Nie miałam pojecia kto to był wiec szybko sie odwrociłam. Guy.?
- Czego chcesz.? - zapytałam go zdenerwowana za to, że wczoraj mnie nie przeprosił
- Może by tak ' cześć ' ? - zapytał mnie z chytrym uśmiechem na twarzy. Jak on mnie wkurza.!
- Nie powiem ci cześć. Teraz mnie puść ok.? - nie chciałam z nim rozmawiać wiec wyszarpałam sie mu, ale okazał sie silniejszy. Chycił mnie za ramiona i popchną delikatnie na mur. Wystraszyłam sie. Nie wiedziałam co robić. Zbliżył sie do mnie swoim umieśnionym ciałem. Poczułam jak jego narząd wbija mi sie w pepek, bo był wyższy ode mnie o głowe.
- Co ty robisz.? Zostaw mnie.! - probowałam mu sie wyszarpać, ale był bardzo silny. Jego uścisk coraz bardziej mnie bolał.
- Nie szarp sie kicia ok.? Nic ci nie zrobie. A jak mam cie puścic to poproś. - powiedział pewny siebie
- Prosze. Prosze puść mnie. - pojedyńcza łza spłyneła po moim policzku. Chłopak tylko troche poluznił uścisk. Nie zauważyłam żalu w jego oczach.
- Chciałem ci tylko powiedzieć, żebyś uważała na Boba. Nie jest tym na kogo wygląda, ale tak zaczełaś wydziwiać... - nie dałam mu dokończyć
- Odsuń sie ode mnie. Nie chce, żebyś tak na mnie ' leżał '. I nie mow tak o Robie. Jest bardzo fajny nie to co ty - bałam sie bardzo, bo nie wiedziałam co on ma zamiar zrobić. Odsunełam sie delikatnie od niego, bo na dalszą odległość nie pozwił mi.
- Hahahaha. Ty raczej nie znasz go. Jeszcze cały świat przed tobą mała. Nawet nie wiesz na co teraz mam ochote - zbliżył sie do mojej szyi i musną ją delikatnie. Szybko go od siebie odsunełam i uciekłam. Cztery metry za nim odwrociłam sie i zobaczyłam, że chłopak patrzy jeszcze na mnie. Wyjełam chusteczki z mojej torby i wytarłam oczy. Przejrzałam sie w małym lusterku. Nie wiem czemu je nosze przy sobie, ale jakoś tak mam. Nie chce już wiecej razy zbliżać sie do tego chłopaka. Boje sie go. Jeszcze oskarża Roba o nie wiadomo co. Rob to spoko chłopak. Nie znam go za bardzo, ale może kiedyś poznam lepiej. Musze iść szybko do Annie. Potrzebuje jej teraz przy sobie.
Guy
Zadanie zrobione. Miałem pocałować tą dziwaczke nie ważne gdzie, ale musiałem, bo przegrałem zakład z Tomem z elity. Oni to są zajebiści. A szcegolnie Winnie. Jest najważniejszą osobą w elicie i dziś chce ją poprosić o to, żeby była moją dziewczyną. A jak bedzie wszystko OK to może sprawy potoczą sie dalej... Ale cycki ma fajne nie są tak duże jak u Sophie. Boże, o czym ja myśle? O tej idiotce? Guy ogar! Skarciłem sie w myślach. Soph ' koleguje ' sie z Robem. Ale go nie zna. Ja znam go od prawie roku wiec wiem jaki jest. Ale bedzie żałowała, że mnie nie posuchała. W sumie czym ja sie martwie. Mam ją i jego głeboko w dupie. Niech sie pierdolom.
Annie
Sophie jeszcze nie ma. Znowu sie spoznia. Jezu. Od domu do szkoły ma jakieś 15 minut drogi. A ona tak wolno idzie. Zaraz wchodze do szkoły i ide na lekcje, bo nie bede na nią czekać. Już miałam wejść do dużego budynku, ale zobaczyłam zapłakaną szatynke. Nie wiedziałam co sie dzieje. Wstałam z ławki i wyszłam za ogrodzenie szkoły i gdy dziewczyna podeszła do mnie cały czas płakała. Cała złość na nią przeszła.
- Jezu, kochana co sie stało.? - zapytałam wystraszona. - Coś w domu.? Może ktoś sie skrzywdził.? - wypytywałam dziewczyne, ktora ciągle szlochała.
-Bbo, on jak szłam ddo szkoły to mmnie... - nie dałam jej dokończyć, bo wiedziałam co sie stało i o kogo chodziło. Ten idiota szkrzywdził moją przyjaciołke. Zabije go. Ta myśl przeszła mi szybko przez głowe.
- Jestem przy tobie nie boj sie. Jesteśmy przyjaciołkami i nie zostawie cie - powiedziałam jednocześnie przytulając dziewczyne i głaszcząc ją po głowie. Nagle podbiegł do nas Rob.
- Boże, Soph co ci sie stało.? - zapytał przerażony
- Bo szłam ddo szkoły i [...] - dziewczyna opowiedziała mu całą historie, moje przypuszczenia potwierdziły sie.
- Zabije skurwysyna - powiedział patrząc na Guy'a, ktory właśnie przyszedł do szkoły z elitą.
- Nie... - Sophie powiedziała cicho odrywając sie ode mnie, ale było już za pozno, bo Rob podpiegł i zaczą bić chłopaka w ciemnych okularach. My pobiegłyśmy za nim i probowałam rozłaczyć ich od siebie. W tym samym czasie Winnie z swoim koleżankami z ' szlachty ' zaczeły dokuczać Sophie. Zabrały jej torbe i wszystko z niej wyżuciły a nastepnie popchneły biedną szatynke tak mocno, że aż krzykneła z bulu.
- Gdzie jest dyrektor.?! - krzyknełam zdenerwowana tą cała sytuacją. Nikt nie reagował. Chłopcy przestali sie bić Guy z innymi po prostu uciekli a ja pomogłam wstać Robowi a potem Soph.
- Rob wszystko ok.? Sophie boli cie coś.? - zapytałam wystraszona
- Ze mną jest ok a co z tobą Sophie.? - rownież zapytał ją Rob, ktory ją przytulił. Suuuuodko. Pomyślałam.Pozbierałam wszystkie rzeczy. - Może, pojdziesz do domu.? Tak bedzie dobrze - dodał
- Nie moge opuścić lekcji. Nie - zaprzeczyła kiwając przecząco głową.
- On ma racje idz do domu. Powiemy pani, że zle sie poczułaś. W sumie nie wyglądasz najlepiej - powiedziałam zgodnie z prawdą.
- To nie jest dobry pomysł... - powiedziała odrzepując swoje ciuchy z piachu
- Ja moge cie odprowadzić. Lekcje mam dopiero za poł godziny - zaproponował głaszcząc ją po ramieniu
- Ok, ok. Pojde do domu. Nie musisz mnie odprowadzać. Ale dziekuje wam. Jesteście super - przytuliła nas. Szatynka poszła. Ja spokojna wrociłam do szkoły
Sophie
Już miałam opuścic teren szkoły, ale ktoś mnie zatrzymał. Odwrociłam sie i zobaczyłam Roba.
- Moge cie dziś odwiedzić.? No wiesz... chciałbym zobaczyć jak sie czujesz - powiedział troche nieśmiało
- Noooo ok.. Daj telefon zapisze ci moj adres telefonu - była troche speszona tą stytacją. Dał mi swojego Niebieskiego Samsunga a ja mu wpisałam dziewiecio cyfrowy numer. Pożegnałam sie z nim i opuściłam teren szkoły. Boli mnie troche kostka, ale dojde do domu. Szłam sobie i myślałam nad sytuacją, ktora zdażyła sie 10 minuf temu. Podniosłam głowe a przedemną szedł Guy. No nie, tylko nie on. Pomyślałam. Odwrociłam sie napiecie i zaczełam biec, ale niestety szatyn okazał sie szybszy i mnie dogonił.
- Ej, nie uciekaj - zatrzymał mnie i zaciągną na jakąś ślepą uliczke. Nie miałam siły krzyczeć.
- Puszczaj, bo zaczne krzyczeć, rozumiesz.? - chłopak w tym samym czasie zakrył mi usta reką i ścisną moją reke tak bardzo, że łzy zaczeły spływać po moich policzkach.
- Masz nie krzyczeć ok.? - zapytał i wziął reke z moich ust. - Jeżeli powiesz komu kolwiek o tym co sie dzisiaj stało to nie żyjesz. A teraz odprowadze cie pod twoj dom, żeby mieć pewność, że sie komuś nie poskarżysz i nie uciekaj - zaczą mi grozić, wysraszona posuchałam go. Był prawie 2 lata starszy ode mnie.
- Idziemy mała. A i wchodze z tobą do domu, żeby mieć pewność, że nie wygadasz sie rodzicom jasne.? - zapytał
- Ok, chodzmy już prosze. - poprosiłam
- Pamietaj, że ze mną sie nie zadziera - powiedział pewny siebie. Szliśmy w niezrecznej ciszy. Nagle ją przerwałam.
- Co miałeś na myśli mowiąc " on nie jest taki jak myślisz ".? Chodzi mi o Roba - powiedziałam zachrypnieta
- Hah, dowiesz sie niedługo. - odpowiedział
- A co to miało znaczyć rano.?
- Co to wywiad jakiś.? - po chwili jednak odpowiedział na moje pytanie. - Przegrałem zagład i musiałem cie pocałować... - nie dokończył.
- Co.? Nie jestem jakąś rzeczą, żeby tak robić ze mną - powiedziałam oburzona - Czyli jednak przegrywasz... - nie pozwolił mi dokończyć, bo zatrzymał sie i popatrzył na mnie
- Nie oddzywaj sie szmato. A tak w ogole to co teraz robisz.? Musisz sie mnie suchać, czyli jesteś jednak rzeczą - to ostatnie słowo zabolało, bo tak nie jest. Odprwowadził mnie do domu i to dosłowmnie. Upewnił sie, że nikomu nic nie powiem i wyszedł a ja pobiegłam do pokoju i rzuciłam sie na łożko i zaczełam płakać. To był okropny dzień. Tyle sie zepsuło w moim życiu od kąd zjawił sie ON. Nienawidze go całym sercem.
***
Przedstawiam wam 3 :) Nwm czemu nie ma kom ;c Prosze was bardzo o komentarze ;**
Jak wiadać nasz Rob ukrywa coś przed piekną Sophie. Czy jest taki na jakiego wygląda.?
Guy grozi szatynce. Ale czy tego chce? Może musi robić takie rzeczy?
Tego wszystkiego dowiecie sie w nastepnym rozdziale. Nie wiem co napisać bo nie ma wgl kom. Szkoda :C
Zapraszam na moj kanał na YouTube -----> Gusti PL :)
Pozdrawiam ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz